niedziela, 5 listopada 2017

Góry na kołderce.

Komplecik uszyty jeszcze latem. Blok Mountains Majesties.
Wykorzystałam cały leyer cake  tkanin z kolekcji Sunnyside plus tkanina czeska - takie nieforemne białe kółeczka na szarym tle.  Wydaje mi się, że wyszło całkiem przyjemnie. W każdym bądź razie używam na okrągło i wciąż mi się podoba! :-)
Kołdra: 205 x 230 cm
plus dwie poduszeczki typu "jasiek".
Kołdra pikowana była na ramie w zwykłe jakieś tam zakrętaski. Poduszki popikowałam we wzorek puzzli - to dzięki podpowiedzi koleżanki Lenki!










poniedziałek, 24 lipca 2017

Motyla noga

Udało mi się skończyć młodziutkiego UFOczka.
Przeleżał w szafie jedynie jeden roczek.
W motylki, kwiatki i kropeczki.


Obrus 90 cm na 90 cm.
Popikowany w takie pokręcone kwiatuszki. Może to będzie widać na zdjęciach?







niedziela, 2 lipca 2017

Szuwary

Tym razem moje!
Czyli: dla mnie.

W kolorach wakacyjnych. Woda, pastelowa zieleń, delikatny turkus... I stąd właśnie szuwary! :-)
I jest to moja wersja tak zwanej znikającej dziewięciołatki.
Poduszki uszyte już  z resztek. Tak, żeby już nic nie zostało.

Obrusik na stół: 52 cm x 112 cm
Duża poduszka: 45 cm x 45 cm
Mała poduszka: 38 cm x 38 cm







 A wszytko uszyte dla jednej jedynej tkaniny! To wszystko przez nią!!!




niedziela, 28 maja 2017

Tulipanki

Wiosenna serweta na prezent.
Szyłam juz dawno i ... jakoś nie miałam czasu tu pokazać. Zapomniałam przy okazji jakich była wymiarów. I nie wiem już czy 70 cm na 70?
Najważniejsze, że już podarowana. I że się spodobała...



Cudne tulipanki były u Ewy w Kiltowo.pl 




poniedziałek, 1 maja 2017

For Gaspar

Dla małego Gaspara.
Miała być sama kołderka ale doszyłam też poduszkę. I oczywiście kołdra wyszła mi dosyć duża jak dla dziecka! Ale nie ma tego złego - zmieści się jeszcze pod nią mama i tata. A może kiedyś jeszcze i siostrzyczka?
Czyli wyszła taka jakby kołderka rodzinna...
Dedykowana jednak dla Gaspara i dla niego są te wszystkie śliczne autka! :-)






I muszę się przyznać, że kołdra została podróżniczką roku! Szyta była w Koszalinie, potem była z wizytą w Toruniu i Łodzi, następnie wskoczyła na ramę do pikowania w samej Pradze i zanim trafiła do Małego Właściciela to musiała jeszcze zahaczyć o Olsztyn, Warszawę i Paryż!  Mam nadzieję, że z Gasparkiem też będzie wszędzie razem...





niedziela, 19 marca 2017

Pierwsze miejsce

Stare przysłowie pszczół mówi: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło...

I sprawdziło się!
Los wynagrodził mi stres i straty  moralne ;-) poniesione przy pierwszej pomarańczowej pracy.
Ta druga zdobyła I miejsce w kategorii Classic!
I'm a winner!  :-)

Gratuluję oczywiście wygranym w innych kategoriach i wszystkim uczestnikom konkursu!

Tutaj jest relacja z wernisażu! Szkoda, że nie mogłam tam być osobiście....


Wymiary 70 cm na 70 cm. Uszyta z użyciem koloru pomarańczowego. Z łatek, popikowana. Resztę widać na zdjęciach...











A tak prezentuje się na wystawie:
Zdjęcie dzięki uprzejmości Marzenny Lew.

 fot. Marzenna Lew


I mogę się też pochwalić wspaniałą nagrodą! Zestaw nożyczek firmy Fiskars! I nóż krążkowy, siatka na zakupy, długopis firmowy. A ponoć ma być coś jeszcze... Na razie to tajemnica! Bardzo dziękuję! Cieszę się jak dziecko z tej nagrody.



Organizatorami konkursu i wystawy "Pomarańczowo mi" oraz sponsorami nagród byli:






środa, 8 lutego 2017

Popsuty

To miała być praca na pomarańczowy konkurs.
Niestety, moje żelazko  nie było zadowolone z jakości i... napluło milionem roztopionej izolacji czy czymś takim. Top prałam kilka razy i nie udało mi się tych plam usunąć. Potem zaczęłam je "przykrywać" aplikacjami - ale było nieładnie. Większość aplikacji wyprułam, zostały tylko te popikowane  "na amen".  I już było naszykowane do kosza na śmieci... Ale zlitowała się nad nim córka - może być przecież obrusik. A na obrusiku i tak zaraz wyląduje kawa, herbata, musztarda i czekolada! :-)
Oto OBRUS.  Hi, hi, hi! Nieplamoodporny!








niedziela, 13 listopada 2016

Jesiennie

Kolejny UFO-czek skończony. I znowu po... czterech  latach... Choć wydawało mi się, że to było zaledwie w zeszłym roku!
A wracając do tego jesiennego zestawu - nie wiem, czy kończenie UFOków jest takie dobre. Dzisiaj ten panel jesienny potraktowałabym zupełnie inaczej! Chyba bardziej odważnie bym go pociachała i pozszywała. Ale trudno. Powiedziało się "A" to wypada powiedzieć "B".

Panel oczywiście z Robinkowa.
Duża serweta 69 x  72 cm i cztery małe 28 x 36 cm.
Doszyte tylko te kwadraciki i popikowana gęsto w kręciołki - nic specjalnego, gdyż na tych kolorowych liściach i tak każde wzorkowe pikowanie by się zgubiło. (Reasumując:  tak mało pracy  a trzeba było aż tylu lat na dokończenie...)