Na zdrowie. I na ciepło w nóżki!!! :-)
niedziela, 8 grudnia 2013
Skarpetkuję!
W różnych kolorach i rozmiarach.
Na zdrowie. I na ciepło w nóżki!!! :-)
A tu psi nosek, co to pomagał mi przy fotografowaniu... Czy ktoś wie, jak wyczyścić obiektyw? ;-)
Na zdrowie. I na ciepło w nóżki!!! :-)
poniedziałek, 11 listopada 2013
Jedno małe pudełeczko
Uszyte jak zwykle z resztek.
Na różne "przydasie".
Jedno pudełeczko - ale mnóstwo fotek. ;-) Każda strona jest uszyta w innych kolorkach...
I spód mocno popikowany:
W środku i na jednym boku - malutkie kieszonki:
I tak wygląda fragment pikowanego boku:
Pozdrawiam! :-)
Na różne "przydasie".
Jedno pudełeczko - ale mnóstwo fotek. ;-) Każda strona jest uszyta w innych kolorkach...
Pozdrawiam! :-)
piątek, 8 listopada 2013
Zupełnie zwyczajnie
I zupełnie niejesienne kolory. I takie to zwykłe szycie: komplecik do kuchni, czyli dwie rękawice i dwie łapki.
Uszyte z resztek, wypełnione ociepliną i grubą bawełnianą flanelką a spodnie strony - te odpowiedzialne za izolowanie temperatury - z zielonego sztruksu.
Ot, takie małe cosie.
Uszyte z resztek, wypełnione ociepliną i grubą bawełnianą flanelką a spodnie strony - te odpowiedzialne za izolowanie temperatury - z zielonego sztruksu.
Ot, takie małe cosie.
A tak uczę maluchy ważnej dziedziny życia kota: łażenia po drzewach! :-)
Pozdrawiam jesiennie!!!! 
czwartek, 17 października 2013
Poduszka dla pupilka
Uszyłam dla pieska koleżanki poduchę. Żeby "słodziak" miał mięciutko i przyjemnie. Psina dostała również nowe legowisko, ale jakoś nie udało się nam go sfotografować.
Poducha jest uszyta z mocnych, obiciowych tkanin. Jedynie środek patchworkowy jest z bawełny, ale podwójnie wzmocniony ociepliną i pikowaniem. Mam nadzieję, że spodoba się psince. :-)
Wymiary poduchy: 46 na 55 cm.
A poza tym... stało się!
Wybrałam imiona dla kociaczków. Mam nadzieję, że mąż mnie z domu nie wyrzuci z nimi... Ale naprawdę ciężko jest znaleźć luksusowy dom dla dwóch kociaków... ;-)
Prosze Państwa, oto Cleo -Kleofas:
Oraz jego brat, Teo- Teodor:
Tak sobie biegali razem z naszym psem-rezydentem.
Pozdrawiam. I lecę znowu sprzątać kuwety, napełniać miseczki i sprzątać to, co już maluchy narozwalały....
Poducha jest uszyta z mocnych, obiciowych tkanin. Jedynie środek patchworkowy jest z bawełny, ale podwójnie wzmocniony ociepliną i pikowaniem. Mam nadzieję, że spodoba się psince. :-)
Wymiary poduchy: 46 na 55 cm.
A poza tym... stało się!
Wybrałam imiona dla kociaczków. Mam nadzieję, że mąż mnie z domu nie wyrzuci z nimi... Ale naprawdę ciężko jest znaleźć luksusowy dom dla dwóch kociaków... ;-)
Prosze Państwa, oto Cleo -Kleofas:
Oraz jego brat, Teo- Teodor:
Chłopaki dostali już pierwsze szczepienia przeciw chorobom i można zacząć ich wyprowadzać. Na razie na ogródek.
Pozdrawiam. I lecę znowu sprzątać kuwety, napełniać miseczki i sprzątać to, co już maluchy narozwalały....
czwartek, 26 września 2013
Jesienna zupa grzybowa...
Bardzo absorbują mnie małe kotki. Zakończyliśmy już ich leczenie. Ale bardzo trudno jest mi się z nimi rozstać więc właściwie, przyznaję się bez bicia, nie szukam im domu!
I tylko tak na prędce uszyłam jedną podkładkę, mug rug, z jesiennymi motywami.
Do jej uszycia wykorzystałam jesienny zestaw (zeszłoroczny!) z Robin's Patchwork oraz muchomorki z tego samego sklepu. Małe skrytki uszyłam z pomarańczowych skrawków, których całe pudła chomikuję...
A na grzyby niestety w tym roku nie miałam zbyt dużo czasu. No i ciągle nie trafiałam na grzybne okresy. Tak więc niewiele mam nasuszonych. Ale na święta wystarczy.
Do miłego!
I tylko tak na prędce uszyłam jedną podkładkę, mug rug, z jesiennymi motywami.
A na grzyby niestety w tym roku nie miałam zbyt dużo czasu. No i ciągle nie trafiałam na grzybne okresy. Tak więc niewiele mam nasuszonych. Ale na święta wystarczy.
Do miłego!
wtorek, 3 września 2013
Kocia mama
Tak o mnie zawsze mówiła moja mama.
Chociaż w domu rodzinnym nie pozwalano mi zatrzymać żadnego kotka. A znosiłam ich niemało z okolicznych blokowych śmietników!!!
Dziś na szczęście mogę choć na krótko poopiekować się kocimi nieszczęściami. A moja mama kiwa tylko głową. Ale co ma powiedzieć? Teraz mam swój dom. I koci dom tymczasowy!!!
Kocie sierotki, dwaj braciszkowie, zabrane z dzikich działek, które właśnie zostały zlikwidowane i zniwelowane - wkracza bowiem cywilacja! Wrrrrr!
Są u nas już od 19 sierpnia. Są pod stałą opieką weterynaryjną, bo jak to znajdy mają sporo różnych dolegliwości. Ale na szczęście wszystkie da się wyleczyć.
Zdjęcia pokazuję mniej więcej chronologicznie. :-)
Pierwszy dzień!
Tu po kilku dniach pobytu (mają ustawiony cały poligon z pustych kartoników - uwielbiają się w nich bawić):
Te zrobione około 27 sierpnia- zobaczcie, jak już urośliśmy!!!
I jak umiemy się wspinać:
I jak umiemy się wspinać:
A to dzień dzisiejszy:
Uszyłam też coś w tak zwanym międzyczasie.
Z Robinowych szmatek małą saszetkę i kosmetyczkę. Obie mają po wesołej kieszonce w środku.
Jak zwykle krzywulce... :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)