czwartek, 17 października 2013

Poduszka dla pupilka

Uszyłam dla pieska koleżanki poduchę. Żeby "słodziak" miał mięciutko i przyjemnie. Psina dostała również nowe legowisko, ale jakoś nie udało się nam go sfotografować.
Poducha jest uszyta z mocnych, obiciowych tkanin. Jedynie środek patchworkowy jest z bawełny, ale podwójnie wzmocniony ociepliną i pikowaniem. Mam nadzieję, że spodoba się psince. :-)

Wymiary poduchy: 46 na 55 cm.




A poza tym... stało się!
Wybrałam imiona dla kociaczków.  Mam nadzieję, że mąż mnie z domu nie wyrzuci z nimi...  Ale naprawdę ciężko jest znaleźć luksusowy dom dla dwóch kociaków... ;-)
Prosze Państwa, oto Cleo -Kleofas:



Oraz jego brat, Teo- Teodor:




Chłopaki dostali już pierwsze szczepienia przeciw chorobom i można zacząć ich wyprowadzać. Na razie na ogródek.


Tak sobie biegali razem z naszym psem-rezydentem.


Pozdrawiam. I lecę znowu sprzątać kuwety, napełniać miseczki i sprzątać to, co już maluchy narozwalały....




czwartek, 26 września 2013

Jesienna zupa grzybowa...

Bardzo absorbują mnie małe kotki. Zakończyliśmy już ich leczenie. Ale bardzo trudno jest mi się z nimi rozstać więc właściwie, przyznaję się bez bicia, nie szukam im domu!

I tylko tak na prędce uszyłam jedną podkładkę, mug rug, z jesiennymi motywami.




Do jej uszycia wykorzystałam jesienny zestaw (zeszłoroczny!) z Robin's Patchwork oraz muchomorki z tego samego sklepu. Małe skrytki uszyłam z pomarańczowych skrawków, których całe pudła chomikuję...

A na grzyby niestety w tym roku nie miałam zbyt dużo czasu. No i ciągle nie trafiałam na grzybne okresy. Tak więc niewiele mam nasuszonych. Ale na święta wystarczy.
Do miłego!

wtorek, 3 września 2013

Kocia mama



Tak o mnie zawsze mówiła moja mama.
Chociaż w domu rodzinnym nie pozwalano mi zatrzymać żadnego kotka. A znosiłam ich niemało z okolicznych blokowych śmietników!!!

Dziś na szczęście mogę choć na krótko poopiekować się kocimi nieszczęściami. A moja mama kiwa tylko głową. Ale co ma powiedzieć? Teraz mam swój dom. I koci dom tymczasowy!!!

Kocie sierotki, dwaj braciszkowie, zabrane z dzikich działek, które właśnie zostały zlikwidowane i zniwelowane  - wkracza bowiem cywilacja! Wrrrrr!

Są u nas już od 19 sierpnia. Są pod stałą opieką weterynaryjną, bo jak to znajdy mają sporo różnych dolegliwości. Ale na szczęście wszystkie da się wyleczyć.
Zdjęcia pokazuję mniej więcej chronologicznie. :-)

Pierwszy dzień!


Tu po kilku dniach pobytu (mają ustawiony cały poligon z pustych kartoników - uwielbiają się w nich bawić): 









Te zrobione około 27 sierpnia- zobaczcie, jak już urośliśmy!!!
I jak umiemy się wspinać:






A to dzień dzisiejszy:





Uszyłam też coś w tak zwanym międzyczasie.
Z Robinowych szmatek małą saszetkę i kosmetyczkę. Obie mają po wesołej kieszonce w środku.
Jak zwykle krzywulce... :-) 










wtorek, 27 sierpnia 2013

Złote łany zbóż...

Koszyczek uszyty tak właściwie "na prędce".
Zgłosiłam się dawno temu na konkurs Łucznika "Patchworkowe wakacje". Czas płynął, upały nie ustawały - a ja nic nie uszyłam!  Nie dość tego, że nie uszyłam, to jeszcze żadnego pomysłu nie miałam.
I oczywiście, jak zwykle, szyłam na ostatnią chwilę. A jeszcze na bardziej ostatnią fotografowałam - stąd kiepskie zdjęcia...
Żadnego miejsca nie zdobyłyśmy: ten koszyczek i ja. Ale  za to została mi pamiątka i będzie mi upiększać mój "salon". ;-)






Koszyczek uszty jest w całości ze skrawków i skrawusieńków. Bardzo gęsto popikowany aby trzymać fason. A naokoło lamówka w kolorze piaskowego beżu. Zresztą kolory takie właśnie są, jak widać: ecru, beż, bardzo jasny brązik, kremowy... Wykorzystałam odrobinę tylko z moich zapasów resztkowych... Ufff! Trzeba wymyślić jakiś większy model na wykorzystanie ścinków!
Pozdrawiam serdecznie!

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Szybko, szybko! Póki jeszcze lato!

W nieustającym upale uszyłam córce sukienkę na lato.
Zaraz wyjeżdża na wymarzone wakacje! I bardzo zasłużone - miała ciężki i bardzo ważny rok w szkole! Wszystko jest już poukładane, wszystko zdane, zaliczone, dostane! Teraz czas na odpoczynek!

Sukienka uszyta według wykroju z Burdy -  9/2012 model 108, z elastycznej lekko bawełny.
Szyłam chyba przez tydzień. Niby prosta i łatwa rzecz....  ;-)








Kapelusik uszyłam już z resztek sukienkowej tkaniny. Na drugą stronę nie starczyło i jest biały materiał. Dzięki temu kapelusz można używać na dwie strony. A raczej: na dwa kolory!



Wesołych wakacji!!!!

wtorek, 9 lipca 2013

Plasy 2013

Wielkie święto patchworkarek.
Każdy, kto był na takich warsztatach wie, co się tam działo!
I ja tam byłam!
Dlatego szczerze przyłączam się do wszystkich zachwytów, które zostały wypowiedziane na temat takich SPOTKAŃ!

Wielki maraton szycia. Wielkie ucztowanie. Wielkie przeżycia!

Nauczyłam się tak dużo, że przez rok będę wykańczać pozaczynane rzeczy. Była miła atmosfera. Był na miejscu sklepik bellusa, było farbowanie tkanin, były kursy z różnych technik patchworku, były zajęcia kreatywne z przeróżnych materiałów! Istne szaleństwo. A oprócz tego zwiedzanie miasteczka i okolic. Szampańska zabawa, tańce między maszynami, śpiewy i wspólne szycie.

Trzeba tam po prostu być. Co rok!!!


Miasteczka pilnuje Wodniczek:


Zespół klasztorny:



Inspiracja patchworkowa z samego klasztoru:


W sąsiedniej wsi muzeum żywicy:


 Tak położone jest całe miasteczko:


Takie pudełeczka stworzyła moja córka:



A tak wyglądało nasze pole walki:
 


I część moich niedokończonych a nauczonych rzeczy:


Tutaj jest więcej informacji o miasteczku: 

A tutaj strona o warsztatach (mam nadzieję, że niedługo zostanie uzupełniona o nowe zdjęcia):


Tutaj są aktualne zdjęcia z warsztatów: http://icpw.webnode.cz/fotogalerie-2013/

Pozdrawiam gorąco! :-)